niedziela, 15 marca 2015

Rezigiusz


" Życie nie jest proste i zdaj sobie z tego sprawę, walcz o co tylko możesz, miej siłę i wiarę, czasem się tak czuję, jakby brakowało tlenu i to wcale nie kwestia mojego charakteru."
Imię: Rezigiusz
Płeć: Pies
Wiek: 2 lata
Rasa: Mieszaniec
Hierarchia: Przywódca Zastępczy 
Charakter: Jego życie nie było usłane różami, no chyba, że kolczastymi... Jest to wredny i cwany pies. Jest bardzo odważny i waleczny. Małe psy traktuje trochę jak powietrze. Nie lubi jak ktoś chce zdobyć wyszą rangę od niego. Uparty i zawsze dąży do celu. Poza tym jest bardzo mądry i pogodzi każdy spur. Jest idealnym przywódcom . Pomaga słabszym, którym jego pomoc jest NAPRAWDE potrzebna. Miłość traktuje poważnie, jednak ciężko zobyć jego serce... Jednak dla wybranki jest bardzo romantyczny i trochę uległy. Jest też przy niej zabawny i nawet zdolny do szczerego uśmiechu.
Rodzina:
matka- Juliet
ojciec - Skey
Zauroczenie: NIE NIE NIE ! NIKT !
Potomstwo: ---
Uczniowie: Chętnie :P
Historia: Urodziłem się w schronisku.Jednak przygarneła mnie pewna rodzina. Mieszkałem, bawiłem się tam jednak mój właściciel (Wojtek) zaczął spotykać się z dziewczyną i chłopakami którzy nie lubili psów. Po jakimś czasie go w to wciągnęli. Wojtek zaczął mnie bić i wyganiać z domu, znęcał się nademną ze swoją paczką. Jednak ja spokojnie to znosiłem, kochałem mojego właściciela... Pewnego dnia ojciec Wojtka zobaczył to co ze mną robi i wydarł się na niego. On zaś powiedział, że nie lubi żadnych zwierząt i mnie nie chce. Ojciec nie wiedział co ze mną zrobić, bardzo mnie lubił... razem z matką chcieli bym został na stale. W końcu do rodziny przyszło nowe dziecko - Maja, córeczka. Jednak Wojtek dalej był zły. Nie chciał siostry... Jednak wiedziałem co mu po głowie chodzi ! Gdy tylko zbliżył się do siostry, warczałem i szczekałem. Rodzice odebrali to za zły znak. Wojtek zaczął jeździć do psychologa i jego charakter się trochę poprawił. Jednak chłopak zamknął się w swoim pokoju z grami komputerowymi. Pewnego dnia do domu zakradł się złodziej ! Porwał Wojtka a mnie zamknął w komórce. Gdy tylko mnie wypuścili, natychmiast popędziłem by go uratować. Pokonałem tych ludzi i uratowałem Wojtka, jednak jeden człowiek (gdy uciekaliśmy) mnie postrzelił. Upadłem, Wojtek poleciał po pomoc, jednak nie wrócił... Miałem wtedy już rok. Leżącego znalazła mnie pewna suczka Kira w typie aussie. Zakochałem się w niej i mieliśmy mieć dzieci, jednak zaatakowała nas jakaś sfora psów i zabiła Kirę. Prawie pół roku leżałem na jej grobie... Gdyby nie hycel to bym tam dalej leżał. Złapał mnie, jednak wyskoczyłem z rozpędzonego wozu. I jestem tu...
Twórca: KORALOL

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz