Przyglądałem sie jak moja córka prowadzi rozmowe.
- Właściwie to tak. - Odpowiedziała Mara.
- Moge wam więc pomóc. - Powiedziała Juliet.
- No powiedz coś! - Szturchnęła mnie Mara. Przez chwile stałem jak słup ze spuszczoną głową wpatrując sie w ziemie.
- Nie potrzebujemy pomocy. - Powiedziałem cicho i wrednie. Rzuciłem Marze lekko groźne spojrzenie i zacząłem iść do przodu. Mara chwyciła mnie za ogon i usiadła.
- Zostańmy tu prosze.
Spojrzałem kątem oka na siedzącą Mare. Przewróciłem oczami i skinąłem głową. Sunia wiedziała co to oznacza gdyż zawsze jak coś chciała gdy sie zgadzałem przytakiwałem lekko głową. Chciała biec przed siebie jednak ją chwyciłem za ogon.
- Nie oddalaj sie! - Powiedziałem surowo.
- Na łąke moge? - Zapytała.
Znowu skinąłem głową a Mara pobiegła. Zwróciłem sie do Juliet.
- Za bardzo jej ulegam. - Westchnąłem.
<Juliet?>
niedziela, 15 marca 2015
Od Cody do Juliet
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz