piątek, 20 marca 2015

UWAGA !

JEŚLI DO NIEDZIELI NIE NAPISZECIE OPOWIADAŃ TO OBIECUJE, ŻE ŻADNEJ SFORY JUŻ NIE STWORZE !!!!!!!
SZALONA/WKURWIONA JULIA

niedziela, 15 marca 2015

Od Juliet cd Cody

-Ech...dzieci...są naprawdę pełne energii...-powiedziałam widząc jak Mara podbiega do Lai.
Pies tylko kiwanoł głową.
-Wiesz...nie chciałam być nie miła...no wiesz...chciałam tylko ofiarować pomoc...
<Coda ?>

Od Cody do Juliet


Przyglądałem sie jak moja córka prowadzi rozmowe.
- Właściwie to tak. - Odpowiedziała Mara.
- Moge wam więc pomóc. - Powiedziała Juliet.
- No powiedz coś! - Szturchnęła mnie Mara. Przez chwile stałem jak słup ze spuszczoną głową wpatrując sie w ziemie.
- Nie potrzebujemy pomocy. - Powiedziałem cicho i wrednie. Rzuciłem Marze lekko groźne spojrzenie i zacząłem iść do przodu. Mara chwyciła mnie za ogon i usiadła.
- Zostańmy tu prosze.
Spojrzałem kątem oka na siedzącą Mare. Przewróciłem oczami i skinąłem głową. Sunia wiedziała co to oznacza gdyż zawsze jak coś chciała gdy sie zgadzałem przytakiwałem lekko głową. Chciała biec przed siebie jednak ją chwyciłem za ogon.
- Nie oddalaj sie! - Powiedziałem surowo.
- Na łąke moge? - Zapytała.
Znowu skinąłem głową a Mara pobiegła. Zwróciłem sie do Juliet.
- Za bardzo jej ulegam. - Westchnąłem.
<Juliet?>

Od Juliet do Cody

Zauważyłam jakieś dwa psy wędrujące koło siebie. Podbiegłam do nich.
-Kim jesteście ?
-Jestem Mara, a to mój tata, Coda...-powiedziała mała sunia.
-Szukacie schronienia ?-zapytałam.-Moja sfora stoi otworem...
<Coda ?>

Rezigiusz


" Życie nie jest proste i zdaj sobie z tego sprawę, walcz o co tylko możesz, miej siłę i wiarę, czasem się tak czuję, jakby brakowało tlenu i to wcale nie kwestia mojego charakteru."
Imię: Rezigiusz
Płeć: Pies
Wiek: 2 lata
Rasa: Mieszaniec
Hierarchia: Przywódca Zastępczy 
Charakter: Jego życie nie było usłane różami, no chyba, że kolczastymi... Jest to wredny i cwany pies. Jest bardzo odważny i waleczny. Małe psy traktuje trochę jak powietrze. Nie lubi jak ktoś chce zdobyć wyszą rangę od niego. Uparty i zawsze dąży do celu. Poza tym jest bardzo mądry i pogodzi każdy spur. Jest idealnym przywódcom . Pomaga słabszym, którym jego pomoc jest NAPRAWDE potrzebna. Miłość traktuje poważnie, jednak ciężko zobyć jego serce... Jednak dla wybranki jest bardzo romantyczny i trochę uległy. Jest też przy niej zabawny i nawet zdolny do szczerego uśmiechu.
Rodzina:
matka- Juliet
ojciec - Skey
Zauroczenie: NIE NIE NIE ! NIKT !
Potomstwo: ---
Uczniowie: Chętnie :P
Historia: Urodziłem się w schronisku.Jednak przygarneła mnie pewna rodzina. Mieszkałem, bawiłem się tam jednak mój właściciel (Wojtek) zaczął spotykać się z dziewczyną i chłopakami którzy nie lubili psów. Po jakimś czasie go w to wciągnęli. Wojtek zaczął mnie bić i wyganiać z domu, znęcał się nademną ze swoją paczką. Jednak ja spokojnie to znosiłem, kochałem mojego właściciela... Pewnego dnia ojciec Wojtka zobaczył to co ze mną robi i wydarł się na niego. On zaś powiedział, że nie lubi żadnych zwierząt i mnie nie chce. Ojciec nie wiedział co ze mną zrobić, bardzo mnie lubił... razem z matką chcieli bym został na stale. W końcu do rodziny przyszło nowe dziecko - Maja, córeczka. Jednak Wojtek dalej był zły. Nie chciał siostry... Jednak wiedziałem co mu po głowie chodzi ! Gdy tylko zbliżył się do siostry, warczałem i szczekałem. Rodzice odebrali to za zły znak. Wojtek zaczął jeździć do psychologa i jego charakter się trochę poprawił. Jednak chłopak zamknął się w swoim pokoju z grami komputerowymi. Pewnego dnia do domu zakradł się złodziej ! Porwał Wojtka a mnie zamknął w komórce. Gdy tylko mnie wypuścili, natychmiast popędziłem by go uratować. Pokonałem tych ludzi i uratowałem Wojtka, jednak jeden człowiek (gdy uciekaliśmy) mnie postrzelił. Upadłem, Wojtek poleciał po pomoc, jednak nie wrócił... Miałem wtedy już rok. Leżącego znalazła mnie pewna suczka Kira w typie aussie. Zakochałem się w niej i mieliśmy mieć dzieci, jednak zaatakowała nas jakaś sfora psów i zabiła Kirę. Prawie pół roku leżałem na jej grobie... Gdyby nie hycel to bym tam dalej leżał. Złapał mnie, jednak wyskoczyłem z rozpędzonego wozu. I jestem tu...
Twórca: KORALOL

Od Juliet do Lia i Reziego

Suczka spała koło mnie. Postanowiłam ją obudzić. Szturchnęłam ją łapą.
-Ej ! Lia ! Pobudka !-powiedziałam.
-Ale... mamo...-jęknęła.
-Wstawaj ! Już !-zawarczałam i Lia już była na nogach.
Przechodziliśmy razem po terenie gdy nagle jakiś szczeniak przemknął nam koło nosa.
Lia bez chwili zastanowienia ruszyła za nim. Pobiegłam za nimi.
Zobaczyłam jak pies przygniata Lie.
Zawarczałam.
-Czego tu chcesz ?!-warknęłam i odepchnęłam psa.
-Rawrrr...-zawarczał, ale po chwili spojrzał na mnie ze zdziwieniem.-Mamo ?
-Co ?! -tym razem to ja byłam zdziwiona.
-To ja...Rezi...-Powiedział.
-Rezi ! Kochanie ! Co się z tobą działo przez tyle czasu ?!-Zaskoczyłam się.
-Ech... mieszkałem u ludzi...Długa historia...
Lia stała jak słup.
<Lia, Rezi ?>